|
ISBN: 978-83-88701-38-2
Wydawnictwo: Wszechnica Edukacyjna i Wydawnicza „Verbum”
Oprawa: miękka
Format: 14x22,5 cm
Wydanie: I
Ilość stron: 161
Opis:
Książka stanowi wspomnienia kilkunastoletniego chłopca, pozbawionego ojca, który lata okupacji spędził w rodzinnym mieście, włączonym do Okręgu Rzeszy Niemieckiej, Gdańsk -Prusy Zachodnie. „(…) Jednak głodu w dosłownym znaczeniu nie było. Różnice pomiędzy przydziałami dla Niemców i Polaków były znaczne. Na przykład masła Niemcy otrzymywali 250 gramów na miesiąc, a Polacy – 100 gramów. Wielkości innych przydziałów nie pamiętam. Ciężko i długo pracujący dostawali niewielkie, dodatkowe przydziały żywnościowe. Ja także. Nazywało się to „Langarbeiterzulage”. Trzeba jednak przyznać, że system reglamentacji żywności działał sprawnie do końca okupacji. Niemcy, nauczeni złymi doświadczeniami z pierwszej wojny światowej, rozwiązywali sprawy wyżywienia dość skutecznie, przynajmniej na terenach znajdujących się wówczas w administracyjnych granicach III Rzeszy.
Chleba przydziałowego miałem sporo, bo był ciemny, gliniasty i moje panie nie bardzo mogły go jeść. Mnie nawet smakował jak był świeży. W początkowym okresie wojny Mama piekła świetny chleb w domu. Później nie było z czego i nie było jak. Bułek dla Polaków system kartkowy nie przewidywał. Mleko dostawały dzieci do lat trzech.
Z towarów nie żywnościowych pamiętam mydło, było ono w dwóch rodzajach, oba w kolorze jasnozielonym. Jedno było ciężkie, w użyciu chropowate, wydawało mi się, że w jego składzie jest glina. Drugi rodzaj to było mydło bardzo lekkie z wytłoczonymi literami RIF. Wśród Polaków krążyło makabryczne wyjaśnienie, że jest to skrót słów Rein Judisches Fett (czysto żydowski tłuszcz)”.
Cena: 23.00 PLN
dodaj komentarz
wyślij znajomemu
|
 |